Łąki Łan • support: CocoDraże

Poń Kolny - Jarosław Jóźwik - piano • Bonk - Michał Chęć - gitara, voc. • Mega Motyl - Piotr Koźbielski - drums, voc. • Paprodziad - Włodzimierz Dębowski - voc. • Zając Cokictokloc - Bartek Królik - bass, voc; key. • Jeżus Marian - Marek Piotrowski - keyboards

O wydarzeniu

Muzyczny teatr absurdu. Przebrani za polne owady i skrzaty, śpiewają piosenki tak odjechane, że trudno wierzyć, by nagrywali je na trzeźwo. Łąki Łan to szaleńcy wszechstronni, swobodnie żonglujący bluesem, R&B, dance, hip-hopem, rockiem, kosmicznie przestrzenną elektroniką, klasyką. To nietuzinkowe wydawnictwo zebrało najwyższe recenzje we wszystkich znaczących pismach i portalach muzycznych. Koncerty Łąki Łan owiane są legendą, a sam zespół okrzyknięty najlepszym zespołem koncertowym. Ich niesamowite kostiumy i performance sceniczny tworzą niezapomniane widowisko, które mogli zobaczyć uczestnicy największych festiwali w kraju i za granicą. Grali między innymi z takimi gwiazdami jak: Jacknife Lee, Luke Slater, Kevin Saunderson, Transglobal Underground, Jazzanova. Wystąpili na: Tbilisi Open air alter/Vision, Heineken Opener Festiwal (2009), Lubiąż Slot Art Festiwal, Coke Live Music Festiwal Kraków.

O ŁąkiŁandii napisano: muzyczny teatr absurdu. Łąki Łan to przedsięwzięcie wielce osobliwe. Na koncertach przebrani za owady wprowadzają publiczność w stan lekkiej dezorientacji. W tekstach walą śmiało ekstremalnym purnonsensem. W muzyce mieszają wszystko, co się da. Bardziej wygląda to na kabaret niż zespół muzyczny, aliści nowa płyta „Łąki Landa” pokazuje, że Łąki Łan to bynajmniej nie tylko śmiech do rozpuku, ale też mnóstwo fajnie poukładanych dźwięków i niebywałej funkowo-punkowej energii. W poprzedniej dekadzie coś podobnego robiły Kury Tymona Tymańskiego na płycie „P.O.L.O.V.I.R.U.S”, ale Łąki Łan nie stara się naśladować nawet tak dobrego wzorca, bo inspiracją i układem odniesienia jest tu nie tyle to, co dawniej się w muzyce zdarzyło, ile to, co dzieje się teraz. (Mirosław Pęczak | „Polityka”).

Pod względem wizerunku, są mocni. Przebrani za polne owady i skrzaty, śpiewają piosenki tak odjechane, że trudno wierzyć, by nagrywali je na trzeźwo. A jednak, zespół należy traktować jak najbardziej poważnie.

Grupie świetnie udało się połączyć swój image i zwariowany przekaz z eklektyczną, żywą muzyką, w której pobrzmiewa zarówno rock, funk, blues, a nawet psychodelia. „ŁąkiŁanda” to niezwykle barwna muzyczna pozycja, która już po pierwszych minutach przykuwa uwagę, a potem szybko wpada ucho i trudno się od niej uwolnić. „Co ci Łąki Łan da? Co ci da?” - pytają prześmiewczo muzycy w pierwszy kawałku „Propaganda”. Odpowiedź jest prosta: świetną zabawę, pełną lirycznych i dźwiękowych absurdów oraz oryginalnych pomysłów. Wierzcie lub nie, ale jak dotąd najciekawsza polska płyta tego roku. Nie sposób się przy niej nudzić. (onet.pl)

Stworzonek na muzycznej łące są tysiące, ale nieliczne mają tak pokręcone poczucie humoru, dystans do siebie i z taką zręcznością potrafią posługiwać się słowem i instrumentami. Niech nie zmyli was płaszczyk beztroskiej błazenady. Łąki Łan to porządnie poukładany miniogród zoologiczny, w którym roi się od ciekawych dźwięków i słownych zabaw, nadających się do wykorzystania na ćwiczeniach z dykcji (cały „Big Baton”). Czy do ich powstania przyczyniły się wypalone łany „trawy”, wiedzą pewnie tylko bezpośredni uczestnicy muzycznych harców. (…) Główny zasiew stanowi funk, pulsujący tak, że trzeba być skamieliną, aby siedzieć bez ruchu słuchając tych kopulacyjno-wygibaśnych rytmów. Łąki Łan to szaleńcy wszechstronni, swobodnie żonglujący bluesem, R&B, dance, hip-hopem, rockiem, kosmicznie przestrzenną elektroniką, klasyką (jest cytat z Prokofiewa), a nawet odpustowym, żywiołowym folkiem z naleciałościami zza wschodniej granicy. Wyczuwalne są improwizacyjne inklinacje muzycznego zwierzyńca, które w pełni rozkwitają na koncertach (kto nie widział, niech żałuje), a na płycie z konieczności musiały zostać utemperowane. „ŁąkiŁanda” to kawał muzycznej zabawy na poziomie, puszczenie oka do odbiorcy, który ma dizajer, aby się wyluzować na maksa i popłynąć galeonem, co funk się nazywa. Jak będzie dobry groove i supa dupa dens to i do przekazania wspomnianego znaku może dojść. Póki co, wypatrujcie koncertów tych wyluzowanych świrów i do zrobaczenia. (Lesław Dutkowski | megafon.pl)
 


CocoDraże

Formacja grająca nieskrępowanego rocka, z wpływami muzyki funkowej, jazzu, psychodeli, niemieckiego britpopu,  sztuki retoryki dawnej oraz jamajskiego punka. Warto zaznaczyć, że warstwa tekstowa kompozycji sięga do często absurdalnej, codziennej rzeczywistości, poddając ją daleko idącej metaforyzacji. - Jesteśmy poszukiwaczami ważności w sprawach błahych, do których zmusza nas każdy kolejny poranek. Interesują nas zjawiska, które z pozoru stanowią odpychające kłębowiska chaosu. W nich upatrujemy prawdziwej harmonii bytu - mówi w wywiadzie dla Junkahmart Jurnal - sumatryjskiego dziennika - Atanazy B. odpowiedzialny za warstwę liryczną.

Główną zaletą kapeli są żywiołowe koncerty, podczas których wszystkie chwyty są dozwolone. Członkowie zespołu starają się każdorazowo zaskoczyć swoją publiczność, zrozumieć ją w tym miejscu i tego właśnie wieczoru. To zestaw zachowań i niestandardowych wykonań własnych utworów, żarliwy dialog z kolażem zaskakujących niespodzianek innego typu.

Zespół istnieje od roku 2007. Założycielem, frontmenem, ex-gitarzystą i autorem tekstów jest Atanazy B. Motorniczy zespołu, a jednocześnie najbardziej doświadczony muzyk w składzie  to perkusista ukrywający się pod pseudonimem Arcybiskupa Bonawentury. Następny na piedestale to niejaki Bartolomeo. Jazzowa improwizacja pianistyczna, za której powiew odpowiada właśnie on uelastyczniła rockowy szkielet kompozycji zespołu.

W roku ubiegłym ukończyli kolejną podróż w ramach trasy Nerwówka jak smok. Skład pojawił się praktycznie na wszystkich trójmiejskich i nie tylko scenach klubowych. Zaproszony został na festiwal Moving Baltic Sea, zagrał również na Famie. Na podstawie zamieszczonych na portalu myspace.com nagrań nominowany został do udziału w festiwalu Red Bull Tourbus, którego gdańskie eliminacje wygrał. Następstwem były koncerty u boku zespołów Pogodno i Muchy. Obecnie Cocodraże odsłaniają na żywo kolejne oblicza. Tym razem w ramach trasy pod tytułem Rączki do sosiku 2010 tur.

Inne wydarzenia archiwalne

  • KARUZEJA / Kon Temporary Project

    11.GDAŃSKI FESTIWAL TAŃCA/ 7.06.2019 /

  • KWIAT JABŁONI / BLUSZCZ

    13.10.2018

  • AWATAIR / ALGORHYTHM

    15.03.2019 / 22. Festiwal Jazz Jantar / wiosna

  • THE STATION / Ferenc Fehér, Dávid Mikó

    11.GDAŃSKI FESTIWAL TAŃCA/ 15.06.2019 /

  • BAJKOWE ŻYCIE ROSYJSKICH DZIEWCZĄT

    PC Drama / 27.05.2019 /

  • 23.03.2012

    Ania Rusowicz

    Mój Big-Bit

  • Aneta Kublik

    Zobaczyć niewidoczne

  • CIAO CIAŁO! / Teatr Novy Ruch

    11.GDAŃSKI FESTIWAL TAŃCA/ 8.06.2019 /

  • KHRA DALIVA / NORMAL ECHO

  • SEBASTIAN ZAWADZKI & NEOQUARTET / LUTON

    31.01.2019 / 9. Dni Muzyki Nowej

  • LOUNGE RYSZARDS / DOMINIK BUKOWSKI QUARTET

    17.03.2019 / 22. Festiwal Jazz Jantar / wiosna

  • 10.05.2014

    Tomasz Stańko • Marcin Masecki