Łukasz Rudziński recenzuje PC Dramę

Sytuacja z pozoru wydaje się bardzo prosta do osądu. Wręcz kuriozalna. Zdrowy starszy mężczyzna nie chce żyć – prosi o pomoc medyczną i tym samym wspomagane samobójstwo. Sztuka „Bóg” Ferdinanda von Schiracha, przeczytana podczas sierpniowej PC Dramy, wymusza na odbiorcy powstrzymanie się od najprostszych diagnoz i rozpatrzenie przypadku Richarda Gärtnera z kilku perspektyw - ocenia Łukasz Rudziński.

 Pierwszą kreśli on sam – nieszczęśliwy, ale w pełni poczytalny wdowiec, dla którego życie po śmierci żony straciło jakikolwiek sens. Swoje dorzuca okulistka, lekarka pana Richarda, odradzająca mu skorzystanie z innych, bardziej drastycznych środków samobójczych. One – jak wiadomo – niezależnie od wybranej metody mogą skończyć się trwałym kalectwem i paraliżem zamiast śmiercią, a do tego obarczone są ryzykiem traumy i cierpienia mimowolnych świadków czy przypadkowych uczestników zdarzenia, np. maszynisty rozpędzonego pociągu. To swoiste studium przypadku rozpatruje wraz z publicznością Niemiecka Rada Etyki, oceniająca zamiar pana  Gärtnera pod tym właśnie kątem. W tym celu sprawę pana Richarda roztrząsają eksperci z dziedziny prawa, medycyny oraz teologii. Całość w zamyśle autora sztuki von Schiracha, a także reżysera czytania Tomasza Kaczorowskiego ma charakter rozprawy sądowej. Zarówno sam sprawca całego zamieszania, jak i kolejni świadkowie i eksperci są przesłuchiwani przez „oskarżycielkę” członkinię Rady Etyki – doktor Keller oraz adwokata pana Richarda – Bieglera. Formuła przesłuchania stopniowo odkrywa przed zebranymi motywacje, pozwala poznać punkt widzenia z perspektywy prawa i medycyny w Niemczech na kwestię eutanazji, aż wreszcie – w finale – stanowisko widzów, którzy za pomocą kartek z napisem ZA lub PRZECIW wydają werdykt w sprawie eutanazji Richarda Gärtnera.

Nic tu jednak nie jest czarno-białe. Na manipulacje językowe (wpływające na odbiór całej sytuacji) zwraca się uwagę już na początku, gdy przewodnicząca Niemieckiej Rady Etyki we wstępie informuje o zamiarze „zabicia się” Richarda Gärtnera, zamiast „odebrania sobie życia”, co punktuje adwokat Biegler. Sytuacja wyjściowa dramatu to właściwie sztuka dla sztuki – gremium, którego obrady śledzimy i do którego zostajemy ostatecznie włączeni, nie ma żadnej mocy sprawczej. Jednak zamiast „werdyktu”, który wydać ma publiczność, ważniejsze jest przecież pochylenie się nad kwestią eutanazji. Poprzez długi proces i kolejne przesłuchania, w których dramaturgicznie praktycznie nic się nie wydarza, odbiorcy oswajani są z trudną materią samobójstwa na życzenie. Poznają argumentację z punktu widzenia prawa (w osobie eksperta Littena), medycyny (stanowisko objaśniane przez prof. Sperlinga) i teologii, którą przybliża katolicki biskup Thiel.  

Tomasz Kaczorowski zdecydował się na ciekawy zabieg, żeby role wszystkich ekspertów powierzyć jednemu aktorowi – Marcinowi Miodkowi. Aktor rozkręca się wraz z trwaniem czytania i zdecydowanie najciekawszy i przekonujący jest w trzeciej kreacji - roli biskupa Thiela. Ciekawe są konfrontacje bohaterów Miodka z Bieglerem – w ujęciu Grzegorza Otrębskiego cwaniakowatym, pewnym siebie prawnikiem. Interesującą, złożoną właściwie z trzech momentów kreację Richarda Gärtnera stworzył Jerzy Gorzko, który zwraca uwagę szczególnie emocjonalnym monologiem na początku czytania. Obie lekarki – okulistkę Brandt i doktor Keller, wcielającą się w rolę oskarżycielki, z dozą empatii zagrała Weronika Kozłowska. Nieco zbyt suchym urzędniczym tonem Przewodniczącą Rady Etyki potraktowała Maria Czok. Jednak czytanie, pomimo skrótów reżysera, momentami wydaje się mocno przegadane, szczególnie w kontekście wikłania się w niemieckie prawodawstwo, co niewiele ma wspólnego z naszą rzeczywistością. W Polsce proceder wzięty na tapet w tej sztuce jest całkowicie nielegalny. Udaje się za to w tym nieśpiesznym, kontemplacyjnym czytaniu uzmysłowić dylemat bohatera i kluczową kwestię prawa do samostanowienia o swoim losie. Czy faktycznie prawo to obejmuje decyzję o przerwaniu swojego życia czy może w tym ekstremalnym przypadku należałoby je ograniczyć. No i gdzie postawić granicę pomiędzy wspomaganiem samobójstwa, a współudziałem w nim.

Tak trudne, palące kwestie są istotą PC Dramy, a czytanie performatywne znakomicie nadaje się do tego, aby skonfrontować z nimi publiczność. Widzowie czytania zaskakująco jednoznacznie (82%) opowiedzieli się za eutanazją bohatera, co również wpisuje się w kwestię liberalizacji prawa. Społeczne oczekiwania coraz mocniej rozmijają się z aktualnym w naszym kraju prawem w kwestiach światopoglądowych, takich jak aborcja czy eutanazja. Oczywiście problem rozpatrywany jest jednostkowo, co zresztą staje się przyczynkiem do kolejnej manipulacji dokonanej przez Przewodniczącą. Sugeruje ona, że werdykt publiczności ma charakter ogólny, uniwersalny. Autor sztuki, a zanim bardzo konsekwentnie tłumacząca ją obecna na widowni (i w późniejszej rozmowie) Iwona Nowacka na wiele sposobów uzmysławia nam skalę problemu oraz za pomocą subtelnych znaków skalę manipulacji, nacisku czy niechęci, by kwestię tę traktować obiektywnie, bez filtrowania jej przez własny światopogląd. Tomasz Kaczorowski skoncentrował się na rzetelnej prezentacji głównego zagadnienia kosztem jego teatralnej atrakcyjności. Rozchodzimy się bez puenty, bo od Rady Etyki, w której uczestniczymy jako członkowie z prawem głosu, trudno wymagać czegoś innego niż omówienia problemu. To jednak w zupełności wystarcza, by rozmowa prowadzona po czytaniu przez prof. Wojciecha Owczarskiego była pełna emocji, których podczas czytania mimo wszystko trochę brakowało.

Czytanie  performatywne współczesnego niemieckiego dramatu „Bóg” odbyło się w Klubie Żak w poniedziałek 24 sierpnia.