KIRKE KARJA QUARTET / JAIMIE BRANCH

KIRKE KARJA QUARTET / Estonia.NOW / pierwszy raz w Polsce

Kirke Karja – piano / Kalle Pilli – guitar / Raimond Mägi – double bass / Karl-Juhan Laanesaar – drums

JAIMIE BRANCH / Fly or Die/ Avant Days

Jaimie Branch – trumpet / Lester St Louis – cello / Jason Ajemian – double bass / Chad Taylor – drums

Gdy trębaczka Jaimie Branch pojawiła się w chicagowskich klubach, gdzie królowała muzyka improwizowana od razu zrobiło się o niej głośno, także w naszym pięknym kraju nad Wisłą. 15 listopada jej kwartet wystąpi na 22. Festiwalu Jazz Jantar.

„Na filmie promującym debiutancki album „Fly or Die” Jaimie w pełnym ulicznym outficie (bawełniane dresy, bluza, czapka z daszkiem) najzwyczajniej na świecie przechadza się z psem na smyczy po jednej z wielkomiejskich dzielnic. Znaki drogowe wskazują, że to Nowy Jork, ale prawdę mówiąc równie dobrze mogłoby to być gdziekolwiek, bo takie same krajobrazy można na co dzień zobaczyć w każdym większym europejskim czy amerykańskim mieście, a ona sama wygląda tutaj jak znajoma z sąsiedztwa.  Taka właśnie jest Jaimie Branch: na oficjalnych materiałach podpisuje się z małej litery, mówi wprost, zwięźle i konkretnie („gdybym nie była muzykiem, chciałabym zostać przestępcą – takim wiesz, bardzo dobrym. A tak schodząc na ziemię - pewnie zostałabym księgową”) - a gdy chwyta za trąbkę całą swą bezpośredniość eksponuje w muzyce.

Albumem „Fly or Die” Jaimie prezentuje Nowemu Jorkowi odrębne, wykuwane dzięki punkowemu podejściu i obowiązującej tam zasadzie DIY brzmienie sceny z Chicago: materiał, choć wydany już po jej przeprowadzce do Big Apple, napisany został jeszcze w Wietrznym Mieście. (…) Album „Fly or Die” pozwolił też w końcu branży dostrzec artystkę, przy okazji stając się zgoła sensacją i dostając na szczyty rankingów płyt roku w co bardziej otwartych na inne brzmienia muzycznych mediach.

Dziewczyna o tej osobowości nie mogła ujść ich uwadze – ostatecznie wszystkie media żywią się podobnego rodzaju oryginalnymi zjawiskami, jednak o ile za tą fasadą często kryje się pustka, tutaj sytuacja wygląda nieco inaczej. Oczywiście Jaimie nie wytycza ścieżki całkowicie nowej – Ornette Coleman, Don Cherry, Julius Hemphill czy Art Ensemble of Chicago to skojarzenia narzucające się tylko w pierwszej chwili. Trębaczka daleka jest jednak od prostego powielania schematów, a to, co słyszymy, silnie się wśród jazzowych nagrań a.d. 2017 odznacza:  muzyka na „Fly or Die” jest bardzo wyrazista i bardzo jej własna.    

„Fly or Die” w całej rozciągłości jest rzeczą chwytliwą i bezpośrednią. To zwarta, bo zaledwie trzydziestopięciominutowa miejska suita o umiejętnie rozłożonych akcentach: jest tu wprowadzające w przestrzeń albumu intro, są zapadające w pamięć tematy, mostki i utwory budujące napięcie.

Muzyka na „Fly or Die” osadzona jest w lepkiej, miejskiej atmosferze – przykuwa twardym beatem i grubo ciosanymi tematami (utrzymane w poetyce przyspieszonego „Dogon A.D.” Hemphilla „Theme 001” z mocnym basem i nerwowym rytmem perkusji), ale ma też dużo swoistego szorstkiego polotu. (…)  Formalnie ów polot nie jest wolnością otwartych przestrzeni - raczej taką, na którą mogą sobie pozwolić wielkomiejskie gołębie z okładki albumu – a więc tętniącą życiem metropolii, pociągającą ale i podszytą pewnego rodzaju niepokojem, który oddala się dopiero w klamrującej album gitarowej miniaturce „... Back at the Ranch” w wykonaniu Matta Schneidera, brzmiącej niczym z innego, sielskiego świata. Absolutnie nie umniejsza to jednak jakości tej muzyki ani swobody, z jaką „Fly or Die” zagrano.

Właściwie nie ma też dźwięków niepotrzebnych. Zespół (w całości złożony z muzyków z chicagowską przeszłością) gra gęsto i blisko siebie, a każdy z członków grupy dostaje odpowiednią dla siebie przestrzeń: „Jeśli bierzesz do zespołu Chada Taylora, chcesz, żeby ZAGRAŁ na pierdolonych bębnach!”. (…) „Fly or Die” to wciągający wielkomiejski przelot – choć skwitowany gorzką myślą wyjaśniającej tytuł Jaimie: „We’re gonna fly together and we’re gonna die apart... so I live my life – fly or die!” – to skrojony tak, aby chciało się go odbywać wielokrotnie. I w tym aspekcie bardzo skuteczny.”   

Piotr Rudnicki / jazzarium.pl 

Gdzie

Sala Suwnicowa Klubu Żak

Kiedy

15.11.2019 | g. 20:00