Tomasz Stańko i Marcin Masecki - duet dwóch wyjątkowych osobowości polskiego jazzu. Muzycy niepokorni, bezkompromisowi, niezwykle twórczy i otwarci.

O wydarzeniu

Tomasz Stańko - żywa legenda jazzu, pierwszy i najbardziej konsekwentnie grający free polski jazzman, Marcin Masecki - od kilku lat niezmiennie określany jako najbardziej twórczy i zaskakujący polski pianista jazzowy i klasyczny. Do wybrzmienia ostatniej nuty tego koncertu możemy być pewni jednego, będzie to coś nieprzewidywalnego.

Pierwszy raz spotkali się w 2011 roku - Marek Dusza z „Rzeczpospolitej” (18.07.2011) po koncercie tak pisał: staram się być na każdym dostępnym koncercie Maseckiego, bo jego podejście do improwizacji fascynuje mnie. Już sam fakt, że niemal na każdy występ ciągnie ze sobą pianino pomalowane na niebiesko z czerwonym samolocikiem na boku świadczy, że instrument nie ma dla niego większego znaczenia. On nawet lubi jego skompresowane brzmienie, choć ze Stainwayem nie ma nic wspólnego. Czy samolocik to znak, że pianistyka Maseckiego to prawdziwy odlot. Ja sobie to tak właśnie tłumaczę.

Nasz wybitny trębacz szuka nowych inspiracji. Zagrał już prawie wszystko, występował w tak licznych konfiguracjach, że trudno je spamiętać. Szuka nowych doznań chodząc po galeriach, czytając książki, ale nic nie zastąpi konfrontacji na scenie z muzykami. (…) Marcin Masecki inicjował większość tematów. Stańko czekał na pierwsze akordy i dobierał do nich swoje szorstkie frazy. Ale w konfrontacji z pianinem i klawesynem Maseckiego, to trąbka okazała się instrumentem mocniej osadzonym w tradycji. Nie powinno to nikogo dziwić. Styl Stańki ukształtował się w konfrontacji ze światowym free jazzem lat 60. i rozwija się razem z nim.

Obaj muzycy od razu nawiązali porozumienie. Stańko na scenie uśmiecha się rzadko, podobnie Masecki, a tego wieczoru obaj mieli radość na twarzach. (…) Dla młodych słuchaczy z podobnie jak Masecki zmierzwionymi poglądami na muzykę przychylność Mistrza Stańki była nobilitacją ich poglądów. Dla miłośników Stańki porozumienie, jakie błyskawicznie nawiązał z czołowym przedstawicielem młodego pokolenia świadczyło, że możliwe jest odkrywanie nowych dźwięków gdzieś między starym i nowym. Wystarczy podobna wrażliwość i otwartość, a ta od wieku artystów nie zależy. Dwa bisy i owacje publiczności były potwierdzeniem totalnego uznania dla tej sztuki. Czyżby był to koncert roku?

Recenzje

  • Piotr Rudnicki | jazzarium.pl

    Krępująca ostrożność: Stańko - Masecki w Klubie Żak

    Kiedy razem na scenie pojawić się mają nazwiska takie jak Tomasz Stańko i Marcin Masecki, oczekiwania publiczności są zazwyczaj co najmniej spore. Wiadomo, że potencjał w takiej konfiguracji drzemie wielki i chciałoby się usłyszeć i przeżyć coś, co byłoby kilkukrotnym spotęgowaniem talentu każdego z muzyków z osobna. Praktyka częstokroć jednak weryfikuje to, co w teorii niezaprzeczalne. Podobnie rzecz się miała z gdańskim koncertem wyżej wymienionego duetu.

    Automatycznie niemalże nasuwa się pytanie: czy to, co w gdańskim Żaku się wydarzyło zawiodło ze względu na te właśnie oczekiwania? Czy gdyby podejść do tego występu biorąc w nawias cały - niezaprzeczalnie okazały - dorobek obu panów, odbiór byłby lepszy, a muzyka pozbawiona owych naleciałości brzmiałaby nam czyściej? Czy byłoby wręcz odwrotnie? A może to tylko moje, osobiste odczucie czepialskiego recenzenta? Wszak pokaźnej wielkości Sala Suwnicowa wypełniona była po brzegi entuzjastycznie nastawionym audytorium. Coś jednak nie pozwalało mi się do tego kolektywnego porywu dołączyć. Owszem, Masecki był na scenie sobą: ze swymi około-klasycznymi, kanciastymi frazami. Znamy (i cenimy) przecież tę jego manierę między innymi z albumów Chopin Chopin Chopin czy Polonezy. Sobą także był Stańko - raz zwięźle, kiedy indziej gwałtownie idąc partnerowi rakiem, a to znów umykając gdzieś w górę lotem zwiewnej improwizacji. Mimo to nieodparte miałem wrażenie, że choć sobą, muzycy ci na scenie byli jednak obok siebie. I orzec nie potrafię czy ostrożność czy nieogranie czy też taki pomysł na wspólne granie, jednak zanim legendarny trębacz i święcący tryumfy pianista doszli na scenie do porozumienia upłynęła więcej niż połowa koncertu.

    Wszystko zaczęło się kleić dopiero, gdy Marcin Masecki zaprzestał nieustannego zaskakiwania nagłymi złamaniami fraz, wygładził brzmienie i oddał część przestrzeni szacownemu partnerowi, przechodząc z forte w piano. Wówczas na gruncie balladowej kameralistyki, tak klasycznej, jazzowej jak i współczesnej w formie udało się im zbudować ton wspólny. I choć po trosze ostatnie kilkanaście minut złagodziło wydźwięk całości (najluźniej i najbardziej spójnie panowie zagrali dopiero na bis) to jednak - dysonans i nienasycenie, o których Mateusz Magierowski pisał w relacji z krakowskiego koncertu duetu i tutaj - kilkadziesiąt godzin później i kilkaset kilometrów na północ dalej - dały się niezbywalnie odczuć.  

    Więcej

Inne wydarzenia archiwalne

  • Beata Sosnowska

    Moja prowincja

  • MaJLo / BRAIDS

    7.04.2018

  • 19.03.2011

    Marcin Wasilewski Trio

    Polska Scena Jazzowa • Festiwal Jazz Jantar

  • 15.01.2015 -18.01.2015

    5. Festiwal Dni Muzyki Nowej

    Edycja Wiosenna

  • 15.10.2010

    Novika

    Lovefinder

  • THE STATION / Ferenc Fehér, Dávid Mikó

    11.GDAŃSKI FESTIWAL TAŃCA/ 15.06.2019 /

  • 19.01.2015

    Oskar i Ruth

    PC Drama

  • PONIŻEJ POZIOMU MORZA

    11. Gdański Festiwal Tańca / Trójmiejski Punkt Taneczny

  • DZIEŃ / PARASITES

    11. Gdański Festiwal Tańca / Wiosna

  • 14+

    Kino Żak

  • FASHION / Pink Mama Theatre

    11.GDAŃSKI FESTIWAL TAŃCA/ 16.06.2019 /

  • 08.10.2010

    Kim Nowak

    Jesienna nuda pod nóż!